„Dusza i krew”
Łukasz Doliński
Komentarze:
Magdalena Madej
…
Krystyna Nahlik
Zmęczyła mnie lektura tego scenariusza. Styl jest zagmatwany i ciężki, choć zdarzają się w nim naprawdę urokliwe wyrażenia (jak krople deszczu wybijające dziką sambę). Odnoszę wrażenie, jak gdyby autor miał raczej zamiar napisać opowiadanie – tekst ma wyraźnie na celu wywołanie nastroju, a nie dostarczenie materiału przydatnego do przekazania tego nastroju graczom. Nastrój oczywiście nie przeszkadza, ale po pierwsze mnie się zupełnie nie udzielił, a po drugie w „Krwi i duszy” zastępuje niestety wszystko inne. Żeby tę przygodę poprowadzić, MG musiałby całość w zasadzie napisać na nowo. W scenariuszu skupionym niemal wyłącznie na wewnętrznych przeżyciach postaci przydałoby się choć minimum wskazówek, jak je prowadzić (szczególnie artystkę z Nefretete w głowie). Bez tego niestety ich rozterki ciężko przekazać wcielających się w nich graczom. Byłam blisko zdyskwalifikowania tego scenariusza jako opowiadania udającego jedynie przygodę…
Pomijając niestrawną formę i niemożebnie irytującego narratora, główną wadą historii jest jej pompatyczność. Gdyby tylko zdjąć jej bohaterom koturny, mogłaby być nawet interesująca. W tym celu należałoby jednak dołożyć nieco wydarzeń, choćby takich jak kuszenia Aurchiego, które mają największy potencjał z całej historii, ale nie takich jak zupełnie pretekstowe porwanie na końcu. Nie wiem czemu autor jest przekonany, że akcja musi koniecznie wykluczać głębię postaci? Przecież właśnie przez konfrontację z otoczeniem bohaterowie dojrzewają i ujawniają swoją głębię. Kiedy pozostaje im samotne wałkowanie swych uczuć i wspomnień, mogą najwyżej zanudzić się na śmierć. Brak limitu znaków w konkursie nie zmienia faktu, że historia ta zmieściłaby się na połowie stron. Duży plus należy się za dołączenie materiałów dodatkowych, chociaż po tekście konkursowym napisanym przez osobę zainteresowaną tematem oczekiwałabym choćby minimalnej ich redakcji.
PS. Autor na forum Poltera zaprotestował przeciw określaniu jego przygody mianem „niegrywalnej”. Oczywiście wierzę mu, że przy rozgrywaniu tego scenariusza drużyna mogła się świetnie bawić. Niestety nie udało mu się tego przekazać, a czytelnicy – potencjalni MG – nie są jego drużyną i jedyną podstawą do oceny grywalności (czyli tego, czy da się przy pomocy niego w miarę łatwo i przyjemnie poprowadzić przygodę) jest dla nich lektura tekstu. A ten niestety jest chaotyczny, absolutnie nieprzyjazny dla prowadzącego i po prostu nudny.
Joanna Szaleniec
Nie będę się wypowiadać czy „Dusza i krew” to dobre opowiadanie, czy też nie, ponieważ moim zadaniem jest ocena tekstu jako scenariusza RPG. A jako scenariusz jest na pewno zbyt długi, zawiera mnóstwo zbędnych Mistrzowi Gry informacji, a przede wszystkim jest absolutnie niegrywalny.
Michał Madej
…
Tomasz Z. Majkowski
Jeśli, przy dużej dozie dobrej woli, uznać ten tekst za scenariusz, powiedzieć muszę wprost – jest wręcz fantastycznie zły. Przekracza wszelkie wyobrażalne granice – dobrego smaku, konstrukcji przygody, proporcji tła do faktycznej akcji, dopuszczalnych sposobów prezentacji wydarzeń – i to pomijając zupełnie nieuprawniony w żaden sposób, bluźnierczy wątek, skonstruowany tak nieudolnie, że nie szarpie nawet moich, czułych wszakże, przekonań religijnych, lecz wzbudza uśmiech politowania. Nie chodzi tu o zwykłą nieudolność, która jest grzechem głównym większości złych prac, jakie otrzymujemy. By napisać coś tak fenomenalnie niedobrego, trzeba mieć prawdziwy talent.
Dostajemy zatem grafomańskie opowiadanko, którego narrator jest wszechwiedzącym, przedwiecznym daimonionem, bóstwem może, i w którym pretensjonalne wstawki fabularne splatają się z egzaltowanym sposobem prezentacji samej fabuły. Próżno szukać tu postaci, zanadto bowiem nasz narrator upaja się ich cudacznymi przydomkami, by zbudować ich wizerunek, fabułę zaś odnaleźć można wyłącznie z największym trudem. I ten trud sobie zadałem – aby Wam rzecz uprościć, streszczę:
W preludium dochodzi do zawiązania drużyny, do której nie należy jedna z postaci graczy (czyli Nefretete). Sama akcja to wernisaż, podczas którego jeden z graczy opierać się musi pokusom grzechu (wprowadzonym prawdopodobnie dla chęci zabłyśnięcia znajomością ich łacińskich nazw) – a potem porwany zostaje primogen Toreadorów i wszyscy jadą go odbijać, a dziewczyna zostaje uprowadzona i skonfrontowana z enpisem.
Jak na zadęcie, z którym rzecz jest opowiedziana, natchnione tezy o naturze religii i oskarżenia przeciwko Bogu, grafomańskie opisy oraz ogólny bełkot, ta pozorowana fabułka jest żałosna.
Podsumowując, gdyby to było opowiadanie, wykpiłbym je tylko. Jako scenariusz rzecz jest kompletnie nie do przyjęcia.
Maciej Reputakowski
W zeszłym roku na konkurs przyszło opowiadanie, pod którym znajdowały się krótkie opisy występujących w nim postaci. Zostało – ze względów regulaminowych – odrzucone.
Zanosiło się na to, że podobny los stanie się udziałem tekstu Dusza i krew. Jednakowoż, nie można powiedzieć, że to nie jest scenariusz. Jest – na jednej z ostatnich stron otrzymujemy jego szkielet. Aby obłożyć go mięsem, należy przeczytać dość obszerne opowiadanie i wszystko sobie dopasować.
Jeden z punktów regulaminu mówi, iż scenariusz powinien nadawać się do poprowadzenia bez nadmiernych przygotowań. Dusza i krew ten warunek zdecydowanie ignoruje.
W kapitule znajduje się co prawda troje polonistów, jednakże ich zadania nie stanowi ocenianie opowiadań, temu służą inne konkursy. Być może gdyby autor postawił na przygotowanie konspektu spotkania grupki znajomych przy grze fabularnej, a nie na literaturę, ktoś mógłby z jego wysiłku skorzystać.
Niestety stało się inaczej i raczej wątpliwe jest, by ktoś miał na tyle samozaparcia, by napisać ten „scenariusz” dla siebie na nowo.
Ponieważ rozmiar recenzji nie pozwala omówić wszystkich aspektów tekstu, jestem otwarty na rozmowę przez e-maila – repek@repe.k.pl lub na GG: 1416169. Zapraszam serdecznie!
