ADAM PONIKIEWSKI „Wyrok na Gevaud” (POBIERZ)
EDYCJA: 2026
SYSTEM RPG: dowolny w realiach średniowiecznego fantasy
LICZBA GRACZY: 3-5
LICZBA SESJI: 2-3
POSTACIE: brak gotowych postaci
OPIS PRZYGODY: Bohaterowie Graczy przybywają do miasta Gevaud. Jego mieszkańcy borykają się z ogromnym problemem – co noc umierają ludzie zabijani przez Bestię. Burmistrz czy inni mieszkańcy będą próbować rozwiązać jakoś problem za pomocą tego, co będzie podpowiadać im intuicja. Z dnia na dzień będzie coraz gorzej. Wiele sytuacji wydarzy się niezależnie od tego, czy Gracze będą brali w nich udział czy nie, ale BG na pewno mają wpływ na większość tego, co w mieście będzie się działo. Gracze nie muszą przejmować się problemami miasta, mogą skupić się tylko i wyłącznie na swoich interesach, ale muszą liczyć się z tym, że Bestia będzie polowała również na nich.
TRIGGERY: przemoc, elementy body horroru
WOJCIECH ROSIŃSKI
[nie recenzował tej pracy]
PIOTR CICHY
Klasyczna, bardzo dobrze skonstruowana przygoda. Chętnie ją kiedyś poprowadzę. Lubię takie fabuły.
Nie jestem za to fanem przygód bez określonego settingu. Wolałbym, gdyby wprost napisano, że akcja dzieje się w Starym Świecie Warhammera (na co wskazuje wzmianka o bogini Myrmidii).
Dwie sekcje przygody są oznaczone „Opis wydarzeń” – to raczej błąd. Nawias „bez spojlerów” przy Streszczeniu nie jest potrzebny. Ogólnie tekstowi przydałaby się lepsza redakcja. Sporo tu drobnych błędów językowych i niezręczności. Może każdy z nich z osobna nie stanowi wielkiego problemu, ale w swoim nagromadzeniu obniżają wrażenia z lektury.
Linki w tekście są bardzo przydatne, pomagają znajdować potrzebne w danym momencie informacje. Podoba mi się konstrukcja tekstu, zadziwiające, że niestosowana częściej – najpierw spojrzenie ogólne na przebieg wydarzeń, a potem bardziej szczegółowe opisy poszczególnych zdarzeń, miejsc i osób. Jedno z drugim połączone automatycznymi odnośnikami. Dobre rozwiązanie.
Zgorzkniały kapitan Elar wszystkich podejrzewa i jest przekonany o ich niecnych motywach – najzabawniejsze, że ma rację! Fajny motyw.
Ze śmierci z rąk zabójczyni może bohatera uratować jedynie prawdziwa miłość. Dość nieoczekiwany wątek romantyczny.
Można zostać wybranym na właściciela miasta? Oryginalne fantasy.
Sekcja „Dodatkowe informacje”, zwłaszcza w zakresie założeń co do postaci graczy, pasowałaby na początek, a nie na koniec tekstu.
Zgrabna, użyteczna mapa. Przydałaby się jeszcze mapa podziemi pod miastem.
PRZEMYSŁAW FRĄCKOWIAK-SZYMAŃSKI
- Literówka w pierwszym zdaniu opisu to zawsze dobry omen (jeśli ktoś lubi kataklizmy). Żeby nie było, że to wpadka, drugie zdanie z kolei nie ma sensu logicznego: „(burmistrz) za truchło Bestii zapłaci tyle złotych koron ile ta będzie ważyć” (??). Znaczy, rozumiem intencję autorów, że miało być „jej wagę w złocie”, ale „tyle złotych koron” (wartość policzalna) ile „ta waży” (wartość niepoliczalna) nie ma sensu logicznego. Wiem, że niektórzy to uznają za czepialstwo, ale mnie takie zdania wybijają z rytmu i spowalniają czytanie, więc raportuję.
- Mam wrażenie, jakbym czytał coś pomiędzy strumieniem świadomości autorów, a dziennikiem sesji. Nie sprawdza mi się to natomiast jako materiał pomocniczy dla MG – zbyt chaotycznie, zbyt rozwlekle, i nie wiadomo jak to ugryźć. Główna rada na przyszłość: postawić się w roli kogoś, kto dopiero poznaje scenariusz. Gwarantuję autorom, że gdyby nie to, że są autorami, to nie byliby w stanie rozeznać się we własnym tekście. Nie wierzę w istnienie „jednej słusznej struktury scenariusza”, ale na pewno nie zaszkodzi zacząć od krótkiego przedstawienia kluczowych NPCów i chronologii wydarzeń. Mówiąc „krótkiego”, mam na myśli dosłownie w podpunktach. Po jednym zdaniu, a najlepiej równoważniku.
- 3/4 scenariusza można bezpiecznie wyciąć. To ta trudniejsza część pisania – po napisaniu, usuwać, aż nie zostanie nic zbędnego. Jako trening polecam tworzenie scenariuszy jednostronicowych – to o wiele trudniejsze, niż 19-stronicowych.
- Raczej nie ma tu czego się chwycić – materiał jest chaotyczny, więc MG będzie musiał poświęcić sporo czasu na jego przyswojenie, a do tego nie jest pisany do konkretnego systemu, więc MG będzie też musiał samodzielnie opracować go mechanicznie. Podsumowując: i tak trzeba napisać to od nowa 🙂
EWA HOPKE
„Wyrok na Gevaud” to jedna z tych prac, przy których widać ogrom włożonej pracy. Autorzy przygotowali miasto, frakcje, wydarzenia rozpisane dzień po dniu i konflikt żyjący własnym życiem niezależnie od działań bohaterów. Problem w tym, że bardzo trudno się przez ten materiał przebić.
Największym wyzwaniem była dla mnie sama lektura. Informacje są porozrzucane po całym tekście, a ich ważność nie zawsze jest oczywista. Zamiast myśleć o tym, jak poprowadziłabym sesję, próbowałam najpierw poukładać sobie w głowie, co właściwie jest najistotniejsze. To jeden z tych scenariuszy, które przed poprowadzeniem musiałabym praktycznie przepisać do własnych notatek.
Nie wiem też, czy brak przypisania do konkretnego systemu to atut. To generuje dodatkową pracę dla MG, a nie o to chodzi w gotowcach. Z drugiej strony — dowolność wyboru mechaniki może być dla wielu kuszące.
JUSTYNA JASIOROWSKA
[nie recenzowała tej pracy]
KONRAD MROZIK
[nie recenzował tej pracy]
WERONIKA RĘDZINIAK
Werdykt: niegrywalne. Nie zrozumiałam, co się dzieje i o co chodzi w tej przygodzie. Tło wydarzeń byłoby prawdopodobnie o wiele bardziej przystępne w formie osi czasu. Tekst należy drastycznie skrócić dla czytelności; chwilami czułam się, jakbym musiała trzymać w głowie strasznie dużo sznurków tej gry paragrafowej (piętrowe „jeżeli X, to Y, i jeżeli doszło do Y, to wtedy Z, chyba że A…”). Nie byłam w stanie zapamiętać informacji, nie mogłam się połapać w NPC. Wątek Vittorii zupełnie zbędny i zaciemnia obraz sytuacji – czy jej rolą jest być jedyną tokenową kobietą? Ponadto nie rozumiem, dlaczego materiał został zgłoszony jako bezsystemowy, skoro to Warhammer ze świątynią Myrmidii, koronami i licencjami dla magów? (Chociaż mapka to zasadniczo Stary Obóz z Gothica…). Zwracam też uwagę, że „bezspoilerowe streszczenie” zawiera spoiler o mutacji i właścicielu bestii. Końcówka przygody zawiera zaś dziurę logiczną: przez tekst wielokrotnie przewija się „jeżeli Bestia jeszcze żyje”, ale i tak koniec dnia piątego polega na tym, że Johan zabija Bestię. A jak już jej nie ma, to co? Do kogo on przemawia i o czym?
Na miejscu osoby autorskiej spróbowałabym tę samą historię przepisać jako moduł (tu są lokacje, tu są NPC i ich agendy; MG, pilnuj zegara eskalacji i wypuszczaj Bestię na żer za każdym razem, gdy jej głód osiągnie poziom X) zamiast lanego tekstu, który bardzo utrudnia odbiór.
Plus za klikalny spis treści i odnośniki w tekście. Drużyna też zdecydowanie ma tu co robić i może wpływać na bieg wydarzeń. Niemniej ten materiał jest nieużytkowy dla osoby trzeciej, choć wyobrażam sobie, że prowadzony przez osobę autorską jest spoko przygodą.
KUBA SKURZYŃSKI
Ten scenariusz to dwie nieudane próby. Pierwszą próbą było ukrycie Warhammera jako “genericowego średniowiecznego fantasy” – ciągle nie wiem, czy to był jakiś żart ze strony osoby autorskiej, czy naprawdę ma tak głęboko zinternalizowany Stary Świat, że traktuje świątynie Myrmidii jako element “waniliowego” fantasy. Drugą próbą było – mam wrażenie – napisanie sandboxowego śledztwa w mieście. Piszę o “wrażeniu” ponieważ największą wadą tekstu jest chaos, który – przynajmniej u mnie – powoduje trudność w połapaniu się w intencji oraz przebiegu gry, która miałaby się odbyć na podstawie tego tekstu. Osobie autorskiej radzę zapoznać się z “Trucizną” z tegorocznego Quentina i z “Murder in Baldur’s Gate”, które robią takie “miejskie śledztwa” taktowane upływem czasu i działaniami NPCów w czytelny, przejrzysty sposób. Mam nadzieję, że z taką inspiracją uda się powrócić do Gevaud i zorientować się, o co tam chodzi.
MICHAŁ SOŁTYSIAK
[nie recenzował tej pracy]
MATEUSZ TONDERA
[nie recenzował tej pracy]
JAKUB ZAPAŁA
Plusy:
* dobre informacje instruktażowe i metryczka przygody;
* triggery;
* spis treści;
*podkreślenia;
* mapka;
* pomysły na wprowadzenie nowego BG do drużyny;
* konstrukcja „kalendarium wydarzeń”, zamiast schematu scen, daje więcej elastyczności;
* opis zahaczek i elastyczne podejście do finału;
* wskazanie inspiracji, które pozwala zbudować własną przygodę.
Minusy:
* brak podanego systemu staje się ograniczeniem przygody ze względu na jej typ, bo nie daje ona niezbędnych narzędzi mechanicznych – te musi przygotować MG;
* przygoda odmalowuje świat z wieloma bardzo konkretnymi założeniami (do poziomu pojawiania się bóstwa z WFRP) – jest dużo mniej uniwersalna niż autor sugeruje;
* dużo niezręczności językowych i różnego rodzaju błędów, na poziomie wychwytywanym przez edytor tekstu – co utrudnia lekturę;
* brak wytłumaczenia intencji BN-ów na początku sprawia, że przedstawienie wydarzeń staje się chaotyczne;
Komentarz: To kompetentna przygoda do WFRP, wykorzystująca wiele klasycznych motywów i elementów tego świata oraz pochodzącego z niego potwora. Zdecydowanie nie służy jej próba przerobienia scenariusza na „dowolne fantasy” — wiele jej aspektów jest zbyt mocno osadzonych w settingu. Odarcie jej z mechaniki też stanowi znaczącą słabość. Mimo dobrego technicznego opracowania scenariusza oraz ciekawej konstrukcji, inspirowanej przygodami z tomu „Ciężkie Dni i Niespokojne Noce” (lub przynajmniej klasycznymi przygodami, jak „Ciężka Noc w Gospodzie Pod Trzema Piórami”), całość traci na nieumiejętnym wykorzystaniu tej struktury, nieco chaotycznym opisie oraz wielu niezręcznościach i licznych błędach językowych, gramatycznych i interpunkcyjnych. Gdyby przygoda została poprawiona edycyjnie i została uzupełniona od strony mechanicznej, oceniłbym ją dużo wyżej.
MICHAŁ KRZYŻANOWSKI
Co mi się podoba:
1. To jest bardzo klasyczna przygoda (do Warhammera), ale w taki dość przyjemny sposób. Jest spora różnorodność sytuacji i wyzwań w jakich postacie mogą wziąć udział, zawsze też podjęte wybory powodują pewne konsekwencje.
2. Tak postacie, jak i lokacje są opisane całkiem sprawnie.
3. Zarówno klimat zagrożenia związany z grasującą Bestią, jak i łotrzykowskiej przygody ładnie się ze sobą zazębiają.
Nad czym się zastanawiam:
1. Strasznie dużo rzeczy dzieje się w tle. I mogłoby być to zaletą, gdyby przedstawić to w czytelniejszy sposób (choćby w postaci chronologii potencjalnych wydarzeń). Osoba autorska zaleca przeczytanie scenariusza przynajmniej raz, natomiast mam wrażenie, że dla dobrego opanowania materiału przydatna byłaby nie tylko kilkukrotna lektura, co rozpisanie sobie wszystkiego samodzielnie. Przepraszam, osobo autorska, to można traktować też jako plus, po prostu taki trochę męczący.
2. Na początku pojawia się streszczenie bez spojlerów. Myślę, że warto byłoby dać takie ze spojlerami. Szczegółowe i dokładnie wyjaśniające o co w tym wszystkim chodzi.
3. Ciekawe czy Erik ma zamiar wynająć też zabójców na wynajętych zabójców na BG. A potem zabójców na tych zabójców zabójców. Ani trochę nie wierzę w ten wątek.
4. Z racji, że to jest neutralny systemowo scenariusz do Warhammera to trzeba go przerabiać, żeby faktycznie był neutralny systemowo.
