Cichy Świat

„Cichy Świat”

Jakub Bordzyński

Spoiler

Komentarze:

Magdalena Madej

Pierwszy z podanych na stronie punktów, według których oceniam
nadesłane na konkurs przygody, mówi o szacunku graczy do Mistrza
Gry i Mistrza Gry do graczy. W scenariuszu Cichy świat poruszany
jest trudny i delikatny temat śmierci. Nie mogę jednak zarzucić
autorowi braku wyczucia, przygoda jest spisana dobrze i z wyraźnym
zaangażowaniem emocjonalnym. Jedyna obawa, jaką mam, dotyczy faktu,
iż sesja o śmierci bliskiej osoby może okazać się zbyt drażliwym
tematem i skrzywdzić któregoś z uczestników zabawy. Żałuje, iż
autor nie podkreślił w swoim scenariuszu, iż należy uważać z wprowadzaniem
tak trudnych zagadnień.

Jak pisałam powyżej, scenariusz Cichy świat od strony emocjonalnej
skonstruowany jest z dużym wyczuciem, niestety sama budowa fabuły
pozostawia wiele do życzenia: gracze nie są bezpośrednio zaangażowani
w wątek fabularny, osobowość głównej bohaterki niczym się nie
wyróżnia i jest raczej mdława, przygoda toczy się wolno niczym
transatlantyk i mało w niej dramatycznych (tak potrzebnych przy
tego typu scenariuszach) wydarzeń. Na uwagę zasługuje bardzo ciekawy
i wprowadzający do gry element losowy chwyt z rzucaniem kostką.
Nieznajomość przeznaczenia, nad którym nie ma kontroli nawet Mistrz
Gry, może urozmaicić przebieg sesji.

Krystyna Nahlik

Joanna Szaleniec

Założenie jest wyjątkowe jak na scenariusz do Warhammera – gracze
zostają zanurzeni w atmosferze współczucia, miłości i artystycznych
uniesień… Nieszczęście bohaterki przygody ma ich przepełnić wzruszeniem,
obawiam się jednak, że kierujący się zawartymi w scenariuszu sugestiami
autora („sztuczki typu lubisz tą dziewczynę”), Mistrz Gry
nie będzie w stanie osiągnąć tego rodzaju efektu, ale raczej –
niestety! – narazi się na śmieszność. Niewątpliwie gdyby emocje
były umiejętniej wyrażone, a zadania stawiane przed bohaterami
bardziej interesujące, mogłaby to być naprawdę niezwykła, poruszająca
przygoda.

Wartym wspomnienia pomysłowym zabiegiem jest rzucanie kością
mające odmierzać czas do śmierci bohaterki – powoduje to, że nawet
Mistrz Gry nie wie, jak dokładnie potoczy się scenariusz, a gracze
zdają sobie sprawę, że nieuniknione naprawdę nie nastąpi w „najwłaściwszym
fabularnie momencie”, ale wtedy, gdy tak zdecyduje los…

Julian Czurko

Ta przygoda jest po prostu nie fair. W założeniu ma to być żonglowanie
współczuciem i chęcią bezwarunkowej pomocy – ale nie BG, tylko
samych graczy. W praktyce jednak historia staje się bardzo łzawa,
pompatyczna i sztuczna, prowadząca do absolutnie oczywistego zakończenia,
które powinno pozostawić graczy w kałuży wylanych łez. A pfe!

Tomasz Z. Majkowski

Pretensjonalna bzdura jest znacznie gorsza od bzdury bez ambicji.
Smutna historia Anastazji staje się niechcący komiczna. Ale –
oddajmy głos autorowi:

„Zamknijcie oczy, pomyślcie… Czy naprawdę nie ma tu nic pięknego?

Żadnej cząstki bożego blasku? Bogowie…” (z napuszonego wstępu).

I to właśnie pytanie towarzyszyć nam będzie podczas całej analizy
scenariusza. Czy raczej Pomysłu na Enpisa.

Zacznijmy od tego, że jeśli „Piramida Strachu” zdobywa wyróżnienie
w kategorii „najbardziej kretyński koniec”, to „Cichy świat” w
pełni zasłużył na nagrodę za „nieudolne zawiązanie akcji”. Bo
zaczyna się przecież od tego, że pewna Zła Matka dowiaduje się,
że jej Zaniedbywana, Głucha, acz Piękna latorośl dostała „złej
krwi” i że pijawki, wbrew przypuszczeniom, nie pomogą. Postanawia
więc uprzyjemnić ostatnie dni córuchny, spełniając każdą jej zachciankę.

Cóż więc robi? Idzie do karczmy i wynajmuje Poszukiwaczy Przygód.

Wyobraźcie to sobie. Przy stole siedzi i śmierdzi sobie Zabójca
Gigantów, Rozbójnik, Łowca Czarownic, Zabójca i Nekormanta II
poziomu. I do tej właśnie grupki przychodzi babina i mówi: zapłacę
wam, tylko bądźcie mili dla mojej córeczki.

Ja nie wymagam wiele od zawiązania akcji. Nie potrzebuje wcale
realistycznej motywacji. Ale to mnie przerosło.

Dalej – opis panny jak ze snu, zupełnie wyrwanej z rzeczywistości.
Nie ma ona przyjaciół, znajomych, zna wyłącznie jednego żonatego
faceta. Trudno powiedzieć, czemu mieszka sama i jak daje sobie
radę (skoro nie słyszy, to jak otworzy bohaterom, gdy grzecznie
zapukają?).

Zresztą, czytaliście to sami. Propozycje marzeń do spełnienia
nie są najwyższych lotów, a zaproponowane wyjścia też pozostawiają
cokolwiek do życzenia (dziewczyna kocha się w żonatym facecie.
I cóż proponuje Autor? Sugeruje, że gracze mogą zabić jego żonę.
Ale romantyczne, niech mnie.).

A potem panna umiera.

Pośmiawszy się tak brutalnie, zwrócę jednak waszą uwagę na tę
różę, która – niczym we wstępie do „Cichego świata” – wyrasta
z powodzi tandety.

Gracze robią wszystko i angażują się ile siły, by spełnić KAŻDE
marzenie Anastazji. I cóż, skoro jej największym pragnieniem jest
usłyszeć, jak śpiewa chór (pomijając komizm tego, że tak mocno
podkreślono jego damsko-męskość)? Nie ma takiej siły, która umożliwiłaby
spełnienie tego pragnienia. Dziewczę umrze, nie znając muzyki.
Zatem misji nie da się wypełnić.

I to mi się właśnie w tej przygodzie (a raczej pomyśle na enpisa)
podoba.

Łukasz M. Pogoda

Maciej Reputakowski

To bardzo smutna historia, którą gracze zapewne bardzo przeżyją,
ale… Ale tylko wtedy, gdy sami z siebie się w nią zaangażują
i nie odczują odgórnego przymusu do zainteresowania dziewczyną,
gdyż w takim przypadku poczują się zaszantażowani. W zasadzie
cały dramatyzm zależy tylko i wyłącznie od nich, gdyż sam autor
nie stawia przed bohaterami żadnych wyborów – opisuje wyłącznie
scenografię i zachowanie bohaterów niezależnych, zostawiając całą
resztę do dyspozycji drużyny i prowadzącego.

Natomiast bardzo ciekawym pomysłem jest wprowadzenie 'ograniczenia
czasowego’ w postaci sumujących się rzutów kostką. Jeżeli sesja
będzie dobra i wciągająca, to nagłe jej przerwanie może wywołać
na grających niezatarte wrażenie.

Marcin Segit

Michał 'Puszon’ Stachyra

Króciutki scenariusz do WFRP. Trzewiczkowy wstęp. I absurdalne
założenie – BG mają się opiekować umierającą dziewczyną i spełniać
jej zachcianki…. taaak już widzę zabójcę trolli poprawiającego
podusię, czy gladiatora podziwiającego obrazy dziewczyny…..
Zupełnie mnie nie przekonuje….Chyba bym ubił MG, który w klimatach
wfrp chciał coś takiego poprowadzić. Next please….

Krzysztof Świątek

PLUSY: a mnie się ten pomysł podoba. Może nie koniecznie
do zrealizowania w realiach WFRP (patrz Puszon) ale zawsze. Taki
łzawy przerywnik pomiędzy jedną sieczką a drugą.

MINUSY: diabeł tkwi w szczegółach. Trzeba to bardzo
umiejętnie poprowadzić. No i zawiązanie akcji jest cieniutkie…

WRAŻENIA: chciałbym to zagrać u jakiegoś dobrego
MG. Ciekawe, czy bym się popłakał…

[collapse]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *